Kliker – uzależnieni od klikania

Kliker jest na pewno bardzo dobrym przyrządem szkoleniowym, o czym już pisałem (artykuł pod tym linkiem), jednak można spotkać osoby klikające wręcz nałogowo. Mam wrażenie, że nie do końca rozumieją one idee pracy z klikerem. Jest to świetny znacznik, idealnie pokazującym, o jakie zachowanie nam chodzi. Szybki, beznamiętny i precyzyjny. Dlatego bardzo pomocny na początku pracy lub wypracowaniu szczegółów. Niemniej nadużywanie go może wprowadzić zamieszanie do szkolenia.

piłka

Używanie klikera przez cały proces nauki, od początkowej fazy, do utrwalania komendy nie zawsze jest korzystne. Po pierwsze ogranicza trochę formę wzmacniania zachowania, bo ciężko po kliknięciu nagrodzić psa zabawą lub pochwałą. Po drugie, klik zawsze powinno być poparte smakołykiem, czyli nie ma mowy o nagradzaniu losowym. A to jest doskonały sposób na motywowanie czworonoga do pracy. Niepewność, czy pojawi się nagroda, powoduje, że zwierzę (i człowiek) chętniej podejmie próbę, niż, gdy pojawia się zawsze. A, jak dołożymy do tego różnorodność nagród (smakołyk/zabawa/pieszczota/smakołyk), szybciej i skuteczniej utrwalimy dane zachowanie.

10622736_714284275285510_7679874397976832765_n

Osobiście bardzo chwalę sobie pracę z klikerem, jednak, choć często wracam do niego w treningach, nie jest jedynym znacznikiem dobrego zachowania. Staram się także pokazywać swoimi emocjami, że pies robi coś dobrze. Dlatego chwalę, cieszę się itp. Często to daje lepszy efekt, niż klikanie. Szczególnie w nauce komend lub zachowań rozciągniętych w czasie. Kliker pokazuje psu „teraz zrobiłeś coś, za co dostaniesz nagrodę”. „Teraz” oznacza czynność w czasie kliknięcia, a nie całość zachowania. Nie zaznaczyłem przejścia kilkunastu metrów przy nodze (podczas których mogłem chwalić psa), a jedynie ostatni krok. Dlatego czasem może powodować pewne zamieszanie w głowie psa.

psia szkoła

Pracując z klikerem mamy kilka możliwości. Jednym z nich jest wyłapywanie danego zachowania. Przykładowo, gdy chcemy, by pies nie ciągnął na smyczy, możemy klikać, kiedy podczas spaceru jest luźna. Precyzyjne zaznaczenie momentu, na którym nam zależy, szybciej utrwali pożądaną czynność. Tu niewątpliwie klikanie jest bardzo pomocne. Jednak z czasem zamiast „klik”, pies powinien słyszeć pochwałę. Dzięki temu nie będę musiał za każdym razem nagradzać go smakołykiem. Po pierwsze nie zawsze go mam przy sobie, po drugie nagradzanie losowe bardziej wzmacnia zachowanie, niż nagradzanie ciągłe (na tym polega hazard).

IMG_9177

Bardziej rozbudowaną formą nauki nowych zachowań jest kształtowanie. Polega na zbudowaniu całości z małych elementów. Jest to dobry sposób na wyuczenie bardziej złożonych poleceń. Tu także bardzo istotna jest precyzja w informowaniu psa, które z zachowań jest pożądane. Dlatego kliker może okazać się niezastąpiony. Niemniej, po wyrobieniu całego zachowania i utrwalaniu komendy, nie muszę ciągle klikać. Zamiast tego mogę chwalić psa, nagrodzić zabawą.

20150116_130808

Trzecim sposobem pracy z psem za pomocą klikera jest naprowadzanie za pomocą gestu lub smakołyka, by pies zaprezentował pożądane zachowanie. To stosunkowo prosta forma ćwiczenia. Niestety w tej metodzie najczęściej są popełniane błędy szkoleniowe. Pierwszym jest przekupstwo, czyli ciągłe zachęcanie przysmakiem do wykonania polecenia. Przynosi to zazwyczaj odwrotny skutek. Zwierzę potem odmawia wykonania polecenia bez pokazania mu jedzenia lub zaczyna je ignorować, bo nie stanowi dla niego odpowiedniej motywacji. Pies nabiera przekonania, że i tak je dostanie wcześniej lub później, a w danym momencie ma bardziej interesujące rzeczy do zrobienia. Drugim powszechnym błędem jest klikanie za każdym razem. Jak już wspomniałem, nagradzanie ciągłe nie jest tak motywujące, jak losowe.

szkolenie

Oczywiście, kliker przyda się nam nawet u idealnie wyszkolonego psa. Choćby, gdy chcemy poprawić jakiś trudny element techniczny. Wtedy jego precyzja jest niezastąpiona. Osobiście czasem sesję treningową wspieram klikaniem, by upewnić swojego pupila, o jaki szczegół mi chodzi. Kliker wraca także do łask, gdy zaczynamy pracę nad nową komendą lub sztuczką. Dzięki niemu nauka idzie zdecydowanie szybciej, a przecież o to w szkoleniu chodzi. Dlatego polecam go w pracy z psem, jednak nie uzależniajmy się od niego.

zaufanie

Piotr Awencki
www.zuzik.pl

artykuł ukazał się w gazecie Dog&Sport (nr 3/2015)

Centrum Edukacji Kynologicznej