Motywacja cz.II – jedzenie

Niejadek

Jedzenie jest bardzo istotne dla psa. Bez niego nie potrafiłby przetrwać, dlatego jest jednym z ważniejszych zasobów, jak nie najważniejszym. To także jedna z prostszych form nagród, wygodna w podaniu. Jednak zdarzają się zwierzęta, które niechętnie za nie pracują, a do jedzenia trzeba je zachęcać. W przypadku niejadków warto wykluczyć podłoże medyczne braku apetytu, podliczyć ilość kalorii i sprawdzić, czy porcje nie zawierają zbyt dużą ich ilość oraz zadbać o prawidłową florę bakteryjną jelit.

Bywa, że powodem zainteresowania jedzeniem jest stres. Zbyt wystraszone zwierzę nie podejmie nawet najlepszego smakołyka. Jednak praca nad tym problemem to materiał na osobny artykuł.

Sprzedaj psu smakołyk

Niemniej ważne jest umieć „sprzedać” nagrodę. Nawet mało atrakcyjny przysmak, odpowiednio wzmocniony naszymi emocjami, może być bardziej wartościowy, niż super rarytas podany bez nich. Nie wierzysz? Wyobraź sobie taką sytuację. Jesteś dzieckiem i wracasz do domu ze szkoły, pękasz z dumy, bo dostałaś/dostałeś 5 z bardzo trudnej klasówki. Chwalisz się tym rodzicom, a oni bez emocji, bez chwalenia dają Ci banknot stu złotowy. Super, kasa się przyda. Jednak czujesz pewien niedosyt. Zupełnie inne odczucia by Ci towarzyszyły, gdyby po usłyszeniu tej nowiny, rodzice się ucieszyli, zaproponowali wspólny wypad do kina lub na lody. Wartość materialna nagrody byłaby dużo mniejsza, ale dzięki zaangażowaniu rodziców, zdecydowanie cenniejsza. Dlatego warto popracować emocjami, gdy pracujemy z psem. A przy okazji budujemy „socjal”, który ma z czasem zaangażować psa do pracy z nami, bez potrzeby wzmacniania za każdym razem wymierną formą nagrody (jedzeniem lub zabawką).

Rodzaje nagradzania

Podstawową formą nagradzania smakołykiem jest nagradzanie psa w sposób bierny, czyli podając mu bezpośrednio do pyska. Takie wzmocnienie jest wskazane podczas ćwiczeń statycznych, by upewnić pupila, że wytrwanie bez ruchu jest najlepszym wyjściem. Smak powinien wtedy być podany „w psa”. Innym sposobem nagradzania biernego jest podstawowe ćwiczenie z treningu samokontroli (pisałem o tym na łamach Dog&Sport). Wydzielanie smaka z otwartej ręki, gdy pies trwa w danej pozycji ma go nie tylko nauczyć panowania nad emocjami w obecności jedzenia, ale również wyciszyć i jest wykorzystywane, by utrzymywać pozycję statyczną.

Drugą formą wzmacniania smakołykiem jest nagroda aktywna. Jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem od statycznego podawania przysmaku, gdy wzmacniamy wszelkiego rodzaju rezygnację. Kiedy nasz pupil jest pełen emocji i miał zamiar właśnie ruszyć w pogoń za ptakiem, a my go odwołujemy, podanie nawet najlepszego jedzenia może być zbyt mało atrakcyjne. Zwierzę ma zamiar „upolować ofiarę” i powinniśmy mu to umożliwić. Jednak zamiast ptaka, będzie gonił i upoluje smakołyk, który będzie mu uciekał.

W tym celu smak trzymamy w lekko zgiętej dłoni na wysokości jego głowy i po zwróceniu na niego uwagi psa, zaczynamy się oddalać, aż do momentu, gdy przysmak zostanie złapany w pysk zwierzęcia. Zamiast się cofać, możemy „uciekać” samą dłonią. Najważniejsze, by smakołyk był do końca (czyli do momentu złapania go przez psa) w ruchu. Dzięki temu nasz pupil zaspokoi swoją potrzebę pogoni, ale zamiast dopaść ptaka lub rowerzystę, jego łupem padnie ciastko. Oczywiście zaczynamy uczyć tego w treningowych sesjach, bez bodźców środowiskowych wywołujących chęć pogoni u naszego pupila. Wzmacniamy te zachowanie przy treningu rezygnacji. Dopiero potem zaczynamy wykorzystywać tą formę nagradzania w codziennym życiu. Możemy ją urozmaicić o tzw. „karmienie kur”, czyli zamiast pozwolić psu zjeść smaka z dłoni, rzucić kilka w trawę, by je wyszukał. Warto jednak wprowadzić przy tym komendę słowną, by uniknąć sytuacji, gdy zwierzę samoczynnie zacznie wyszukiwać jedzenia na ziemi.

Zdobyte, smaczniejsze…

Zdobywanie jedzenia wpływa na jego atrakcyjność. Dlatego warto czasem pobawić się ze swoim pupilem w szukanie smaków. Mamy tu całą gamę możliwości, a ogranicza nas jedynie nasza wyobraźnia. Węszenie i wyszukiwanie dodatkowo wycisza psa, uczy skupienia, rozwiązywania problemów i ma wiele innych zalet.

Podstawowym ćwiczeniem jest wyszukiwanie smaków po domu lub w posłaniu (ukrytych w kocu). Osobiście nie uczę psów, by penetrowały dom w poszukiwaniu jedzenia. Wolę nie zachęcać ich do przeszukiwania mebli, by uniknąć tego pod moją nieobecność. Pamiętajmy, że zapach po jedzeniu może być dla nich wyczuwalny jeszcze długo po ich znalezieniu i zjedzeniu. Zamiast tego, ukrywam je w kocu, na którym śpią. Dodatkowo wzmacniam tym wartość posłania.

Kolejnym pomysłem jest ukrycie jedzenia w trawie, wcześniej zadeptując obszar, w którym będą leżały. Dzięki temu zostawimy tam swój zapach. Warto połączyć to z treningiem samokontroli (pies wtedy czeka spokojnie, aż zwolnię go komendą i dopiero zaczyna szukać jedzenia). Jeżeli zrobimy to z głową, nie nauczymy pupila zbierania jedzenia z ziemi, ale zaspokoimy jego naturalna potrzebę węszenia i wyszukiwania pożywienia mając ją pod pełną kontrolą (pies robi to tak jak chcę, wtedy, gdy chcę i na wyraźne moje polecenie). Prostszą formą tego ćwiczenia jest „karmienie kur”.

Możemy także wykorzystać gry edukacyjne. Zarówno te kupne, jak i zrobione samemu. Tu dopiero mamy pole do popisu dla naszej kreatywności. Zwykłe opakowanie po jajkach, rolki po papierze toaletowym mogą być świetnymi zabawkami. Podobnie jak kuweta wypełniona piłkami do ping ponga lub mopami z frędzelkami. Wystarczy w nich ukryć przysmaki. Więc od dziś, zanim cokolwiek wyrzucimy do śmieci, pomyślmy, czy nie da się tego wykorzystać do ukrycia smaków 😉

Buduj wartość jedzenia przez zabawę

Są takie psy, które zdecydowanie wolą pracować „na zabawkę” niż dla jedzenia. Jednak jest sposób, by nauczyć je, że smak może być również atrakcyjny. Wcześniej trzeba jednak wyćwiczyć chwytania szarpaka na wybraną komendę i podejmowania jedzenia z dłoni na inną. W początkowej fazie pokazujemy zwierzakowi jedzenie, wydajemy odpowiednią komendę, a gdy je zje, wyciągamy zabawkę i w nagrodę bawimy się z nim. Z czasem dochodzimy do momentu, gdy widzi obie nagrody i wybiera tą, do której go zwolnimy komendą. W przypadku psa, który nie chce się bawić, a lubi jeść, robimy odwrotnie. Dzięki temu pies uczy się, że wstępem do jego ulubionej nagrody jest inna, a z czasem zaczyna traktować podobnie ich wartość, a my mamy możliwość wyboru nagrody, którą chcemy wzmocnić dane zachowanie.

Zbyt dużo, zbyt łatwo

Podczas szkolenia unikajmy machania smakami przed nosem pupila. To podstawowy błąd osób pracujących metodą zwaną pozytywnym wzmocnieniem, ale nie do końca rozumiejących jej zasady. Przekupstwo (a tym jest machanie smakiem przed nosem psa) nie jest zbyt dobrą formą wzmacniania zachowania, a wartość oferowanego pożywienia w efekcie traci na wartości. Próby odwrócenia uwagi psa, za pomocą parówki, najczęściej nie odnoszą skutku, gdy zwierzę jest zbyt pobudzone (a najczęściej wtedy właściciel podejmuje takie próby). Wcześniej warto poćwiczyć z nim rezygnację, potem spróbować ją wykorzystać (odpowiednio wcześnie) wydając wyuczoną komendę lub odpowiednim gestem.

O ile zdobywanie pożywienia sprawia, że staje się one atrakcyjne, to stały lub łatwy dostęp do niego wręcz odwrotnie. Dlatego warto wyznaczyć psu pory karmienia, a po kilku minutach, niezależnie od tego czy zje, zabrać mu miskę. A w skrajnych przypadkach, zastosować „spaloną miskę”, czyli całą rację żywieniową podawać z ręki podczas szkolenia lub w postaci ukrytej nagrody. Kiedy nasz pupil popracuje, by pozyskać jedzenie, szybko nauczy się, jak bardzo jest wartościowe.

Pamiętajmy też, by dostosować kaloryczność porcji do potrzeb, wieku i aktywności zwierzęcia. Smakołyki też należy wydawać z umiarem i uwzględnić ich kalorie w dziennym bilansie. Inaczej łatwo przekarmić psa, co może spowodować spadek motywacji na nagrody oraz, co gorsza, doprowadzić do nadwagi lub otyłości. Niestety to coraz częstszy problem, jednak zdecydowanie rzadziej występuje u trenujących za jedzenie czworonogów, a dotyka „kanapowców”, którym właściciel rekompensuje brak wspólnej aktywności nadmiarem smakołyków.

Piotr Awencki
www.zuzik.pl
www.fitfundog.pl

 

Centrum Edukacji Kynologicznej