Motywacja cz.I – zabawa

Niestety wielu właścicieli o tym zapomina o zabawie ze swoim pupilem. Puszcza swoich podopiecznych, by poganiały ze swymi pobratymcami lub zwyczajnie nie potrafi (nie chce) się z nimi bawić. A potem dziwią się, że zwierzę woli swoich czworonożnych przyjaciół od nich. Prawidłowa zabawa wzmacnia więzi między osobnikami, a skoro to nie my bierzemy w niej udział, nie ma co się dziwić, że mamy słabe relacje z własnym psem.
 
W sportach kynologicznych zabawa ma wiele zastosowań. Stosując ją naprzemiennie ze smakami i nagrodą socjalną, możemy zaskakiwać psa, trzymać go w lekkim napięciu, przez co zwiększamy zaangażowanie i motywację podczas treningu. Jest idealnym wzmocnieniem, kiedy pracujemy nad szybkością (pies w ruchu woli aktywną formę nagrody). Za jej pomocą możemy rozgrzać psa przed startem. Uczyć płynnego przejścia z pobudzenia do wyciszenia, przeplatając ją komendami statycznymi lub stosować na treningu, jako przerywnik podczas zadań wymagających dużego skupienia.

 

Zabawka, zabawce nie równa

 
Choć większość młodych psów bawi się chętnie, jednak zdarzają się wyjątki. Zazwyczaj przyczyna jest banalna. Oferujemy zwierzęciu zabawkę, która nie jest dla niego atrakcyjna. W większości stacjonarnych sklepów zoologicznych znajdziemy tylko twarde, ciężkie sznury lub piłki. Nawet te piszczące są wykonane z takiej gumy, że ich „żucie” nie jest niczym przyjemnym dla naszego czworonoga. Dodatkowo ich zapach nie zachęca do chwycenia w pysk, bo pachną bardzo syntetycznie. Na szczęście w internetowych sklepach można znaleźć ogromny wybór atrakcyjnych zabawek.
 
Jeżeli chcemy, by zabawa była wyjątkową nagrodą, wybierajmy odpowiednie zabawki. Do przeciągania najlepsze będą szarpaki polarowe lub wykonane z naturalnych materiałów (owczego runa, wyprawionej skóry), miękkie piłki (wykonane z pianki, dobrej jakości lateksu lub specjalnego tworzywa) na sznurku. Obecnie dużą popularnością cieszą się wszelkiego rodzaju piłki, „owce” zakończone rączką z wmontowanym specjalnym amortyzatorem. Dzięki temu zwiększa się komfort przeciągania się dla psa i człowieka. Przy nieśmiałych, wycofanych psach, kupujmy zabawki o długim sznurku.
 
Osobną kategorią są piłki do „glamania”, wykonane z odpornego na psie zęby miękkiego tworzywa. Dodatkowym atutem jest ich atrakcyjny zapach (miętowy, owocowy itp). Pies może je „żuć”, by rozładować swój stres po nieprzyjemnym incydencie (np. po minięciu innego psa, który go obszczekał), możemy ją mu zaoferować w domu lub restauracji, by się nie nudził. Memłanie czegoś w pysku wycisza i uspokaja psa, a zapach i jakość materiału, z jakiego wykonano zabawki, zachęca do tego. Tego typu piłki są też dostępne z rączą z amortyzatorem (wtedy służą do przeciągania).
 
Choć koszt dobrej zabawki zazwyczaj nie jest niski, jednak warto w nią zainwestować. Trwałość jest zdecydowanie większa, o atrakcyjności nie wspomnę. Poza tym, jeżeli dobrze poszukamy, może uda nam się je kupić w przystępnych cenach, albo przy odrobinie zdolności manualnych wykonać samodzielnie (wystarczy pociąć stary polar, by zrobić z niego szarpak lub przewiercić miękką piłkę i przepleść przez nią sznurek).
 
Pamiętajmy, by unikać wszelkich twardych zabawek. Grubych sznurów, piłek z lanej gumy itp. Nawet, jeżeli początkowo nasz pupil się nimi bawi, może z czasem się do nich zrazić. Ich trzymanie, przeciąganie nie jest wcale przyjemne dla psa. Owszem, są zwierzęta, które przez całe życie będą się nimi bawić, ale i one z chęcią zamienią swoje stare zabawki na nowe, wygodne. Uważałbym także z piszczącymi piłkami. Choć są świetne, by zwrócić uwagę psa (i zwiększyć zainteresowanie), ale u nadpobudliwych zwierząt mogą zbytnio je nakręcać.
 

Naucz się bawić ze swoim psem

 
Niestety to najbardziej popularny sposób na zabawę z psem, to rzucanie mu piłeczki. Niestety, bo o ile przeciąganie się buduje odpowiednią wzajemną naszą relację (robimy coś razem), to tzw. aportowanie może ją popsuć. I to z kilku powodów. Podczas tej czynności często nasza rola sprowadza się wyłącznie do „maszyny” wyrzucającej zabawkę. Dosłownie, może nas zastąpić automat, który jest dostępny na zagranicznych portalach. Kolejną wadą jest fakt, że najbardziej atrakcyjną częścią tej aktywności jest pogoń. U większości psów zaspokaja to w pełni ich potrzeby i nie widzą celu, by z nią wrócić do człowieka (są psy, które mają tak silną potrzebę pracy z człowiekiem, że ją przynoszą właściwie bez nauki, ale i one wolałby przeciąganie). Zupełnie odwrotnie jest podczas przeciągania. Jeżeli umiejętnie je robimy, to najważniejszy jest nasz udział w zabawie. Przeciąganie jest też wstępem do prawidłowego aportowania.
 
Inną wadą biegania za piłka jest to, że może być przyczyną kontuzji. Podczas chwytania i pogoni, pies najczęściej nie zwraca uwagi na podłoże, po którym się porusza. Ukształtowanie terenu często doprowadza do zwichnięć, skręceń kończyn. Nagłe zmiany kierunku i gwałtowne hamowania wpływają bardzo niekorzystnie na stawy. Podobnie lądowanie po skoku do zabawki. Najczęściej nie dochodzi do poważnych urazów, ale… te bardzo rzadko są spowodowane jednym, nagłym zdarzeniem. Wiele drobnych, pozornie nic nieznaczących, czasem nawet niezauważalnych zdarzeń powoduje, że uszkodzeniom ulegają stawy, co może doprowadzić do stałego kalectwa, choć na efekt trzeba czekać czasem kilka lat.
 
Osobną sprawą jest prawidłowa zabawa z psem. Niestety bardzo często obserwując, jak to robią opiekunowie, widzę rywalizację, nie zabawę. Właściciel stacza wręcz heroiczny bój z czworonogiem o to, kto będzie w posiadaniu zabawki. Szarpią nim na prawo i lewo, wyrywa ją psu z pyska, starając się udowodnić mu, że są silniejsi. Gdy pies w końcu odpuści, starają się tak szybko nią machać, by nie mógł chwycić. To nie jest zabawa, a rywalizacja o zasób (w postaci zabawki). Dodatkowo wywierają bardzo dużą presję na pupila, a na koniec, zabierają „zdobycz”. Ciekawe, czy sami chcieliby z kimś takim się bawić?
 
Owszem, u niektórych dorosłych psów, z bardzo silnym popędem łupowym i mocnymi szczękami, taka „zabawa” będzie się sprawdzać. Jednak istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że u szczeniąt, psów wycofanych, niepewnych, ze słabym chwytem (i wielu innych), nastąpi odwrotny efekt – przestaną bawić się z opiekunem. „Zabawa” kojarzyć będzie się z presją i bólem (spróbujcie przytrzymać w zębach szarpak i poproście kogoś, by go wam wyrwał). Zamiast zbudować właściwe relacje, zepsujemy nasze stosunki.
 
Nie wyrywaj psu zabawki, a delikatnie nią poruszaj na boki (tzw. „wężowy ruch”), staraj się, by to pies nią szarpał. Możesz go delikatnie odpychać lub odsuwać, by jeszcze bardziej nakręcić na „zdobycz”. Unikaj „wiszenia” nad nim podczas zabawy (patrzenie na psa z góry + „walka” o zabawkę = duża presja), a zamiast tego, zejdź „do parteru”, stosuj tzw. „samoupośledzenie” (udawaj, że jesteś słabszy niż w rzeczywistości), razem z trzymaj zabawkę i biegnij w tym samym kierunku. Daj psu wygrywać podczas przeciągania, ciesz się z jego „sukcesu”. Przede wszystkim, baw się z nim, a nie rywalizuj, dlatego twoje emocje mają być wyłącznie pozytywne i powinno ich być dużo. Wspólna zabawa ma sprawić, że jesteś bardziej atrakcyjny niż środowisko (w tym inne psy), dlatego musisz być radosny, zaangażować się w nią. Inaczej jesteś skazany na porażkę.
 

Zbuduj odpowiednią motywację na zabawkę

 
Oczywiście, najlepiej zacząć naukę prawidłowej zabawy, gdy zwierzę jest młode. Nie oznacza to jednak, że z dorosłym psem ta sztuka się nie uda. Wystarczy mu pokazać, że wspólna zabawa jest fajna. Wybieraj moment, gdy czworonóg jest wypoczęty. Zaczynaj od zbudowania odpowiedniego „nastroju”, czyli zaczepiaj go. Przypadaj do ziemi przed nim (w podobny sposób, w jaki inny pies by go zachęcał do zabawy), klep dłońmi o podłoże przed jego łapami lub po nich. Kiedy zobaczysz, że nie pozostaje obojętny na zaczepki, próbuje złapać za rękę, sam prowokuje, pojawia się zabawka. Nie wpychaj jej mu, a wręcz odwrotnie. Uciekaj nią po ziemi, wykonując „wężowy ruch”. Rozbawiony pies, chcący chwycić dłoń, równie chętnie złapie w pysk szarpak. Dzięki temu nie tylko wzmacniamy popęd łupowy, ale uczymy psa, że zabawa z człowiekiem nie polega na gryzieniu go, a na przeciąganiu.
 
Na tym etapie nauki zabawy, bardzo ważne jest, by pies odnosił sukces, a nie odczuwał stratę. Mówiąc prostszymi słowami, daj mu wygrać. Odebranie zabawki może sprawić, że nie będzie w przyszłości chciał bawić się ze mną. Trzeba też pamiętać, żeby nie rywalizować z nim podczas przeciągania. Nie używaj całej swojej siły, a jedynie przytrzymuj zabawkę. To pies ma o nią walczyć, nie ty. Lekko poruszaj nią na boki („wężowy ruch”), cały czas pracuj pozytywnymi emocjami, dużo chwal psa. Delikatnie go odsuwaj lub odpychaj, wzmacniając w ten sposób chęć zdobycia zabawki. Gdy ją wypuści z pyska, śmiej się z niego, uciekaj nią po ziemi (tak, by ją mógł bez problemu dogonić), jak złapie, mocno chwal. Pozwalaj mu wygrać, gdy jest aktywny, czyli „walczy o zdobycz”. Dzięki temu wzrośnie jego pewność siebie i popęd łupowy.
 
Istotną sprawą jest też nauka wymiany zabawek podczas przeciągania. Naszym celem jest sprawić, by atrakcyjne było wspólne przeciąganie, a nie szarpak. Do tego najlepsze są dwie takie same zabawki. Jedną z nich baw się z pupilem, potem mu ją zostaw (gdy jest zaangażowany w zabawę!) i pokaż drugą. Zaczynaj nią uciekać po ziemi (według tego samego schematu, o którym pisałem wyżej). W przypadku braku zainteresowania, nie podsuwaj jej pod nos czworonoga, a baw się sam. Wcześniej, czy później, pies puści swoją i zainteresuje się twoją. Musisz jedynie przekonać go, że masz lepszą i świetnie się bawisz. Oczywiście chwal i przeciągaj się z nim, gdy uda się zamieć szarpaki. Po pewnym czasie powtórz cały manewr.
 
Podczas nauki zabawy musisz pamiętać, by nie szarpać się zbyt mocno, unikać wiszenia nad psem, okazywać dużo pozytywnych emocji. Nie przeginaj też z czasem przeciągania, kończ zwycięstwem czworonoga, gdy aktywnie szarpie. Jeżeli boisz się, że pupil pogryzie zabawkę, zamień ją na taką, którą może zniszczyć lub jest odporna na to (np. piłkę do „glamania”). Warto wprowadzić też komendy, wyznaczające czas i formę zabawy. Od tzw. „przedkomendy” budującej napięcie, która pozwoli wywołać odpowiedni nastrój bez konieczności zaczepiania psa (budowanie odpowiedniego nakręcenia przyda się też w sportach kynologicznych). Przez zaczynającą zabawę, oznaczającą, że może złapać szarpak. Przyda się to do zamiany i treningu autokontroli. Komenda kończąca zaś wyznaczy czas zabawy. Po niej zostawiam czworonogowi szarpak i nie daję się sprowokować do ponownego przeciągania. Przerwanie jakieś czynności, gdy jest najfajniej, sprawia, że chętnie do niej wrócimy w przyszłości.
 
Z czasem, gdy uda mi się już zbudować odpowiednie emocje związane z zabawą, można wprowadzić drobne urozmaicenia. Tarzać się z psem, ścigać po zabawkę. Skradać się do niego, straszyć przyjmując groźną postawę i przechodzić do zabawy. Biec w jedną stronę z pupilem, gdy oboje trzymacie szarpak. Jeżeli masz dobrze wrobione przywołanie, możesz też gonić czworonoga, gdy ten ma zabawkę. Staraj się postępować podobnie do tego, co robią dwa psy podczas zabawy. Cały czas pamiętaj, by towarzyszyło jej dużo pozytywnych emocji. To ma być przyjemność dla was – ciebie i twojego psa. Jednak konsekwentnie wprowadzaj jej etapy – napięcie, radość i zakończenie.
 
Atrakcyjność zabawek zwiększa też ograniczenie ich dostępności. Dlatego warto zastanowić się, czy nie pochować w domu wszystkich lub zostawić tylko te do „glamania”. Ulubione zabawki najlepiej używać tylko podczas sesji treningowych. Pojawienie się ukochanego szarpaka i wspólna zabawa będzie wtedy nagrodą, a przy okazji zabawki dłużej nam posłużą.
 

Rodzaje zabaw i ich znaczenie

 

Rzucanie piłki

 
Jak już wspomniałem, nie jestem zwolennikiem tej zabawy. Oczywiście jest atrakcyjna dla psa, bo opiera się na pogoni, jednak nie polecam jej osobą, które mają słabe relacje z psami, problemy z przywołaniem i oddawaniem piłki. Osobą, które lubią ten sposób wybiegać pupila, polecam zabawki typu puller, który odpowiednio rzucony toczy się i pies może go podjąć w biegu, a jego tor jest przewidywalny. Dzięki czemu unikamy zwrotów, hamowań, czyli oszczędzamy stawy zwierzęcia. Dodatkowo po przyniesieniu możemy przeciągać się z pupilem, co doda ważny element do tej zabawy.
 

Przeciąganie

 
Zdecydowanie najlepsza forma zabawy. Buduje odpowiednie relacje z czworonogiem, jest wstępem do aportowania („formalnego” i piłki), uczy psa, że zabawka jest wtedy fajna, gdy znajduje się w naszych rękach. Wzmacnia pewność siebie czworonoga. O ile nie będziemy rywalizować, a umiejętnie się z nim bawić. Kiedy wprowadzimy wymianę zabawek na komendy, mamy możliwość rozbudowania sesji o naukę rezygnacji z najukochańszego szarpaka na rzecz innego, mniej atrakcyjnego lub jedzenia.
 

Wesoła przemoc

 
Polega na „straszeniu” psa, budowaniu napięcia przez skradanie się w pozycji grożącej lub w nietypowy sposób (kuśtykając, dziwnym krokiem itp.) oraz unoszeniu pupila na rękach do góry. Po wywołaniu lekkiego stresu, przechodzimy do zabawy szarpakiem, by pies mógł odreagować i wytworzył pozytywne skojarzenia z tą niekomfortową sytuacją. Uczy to naszego podopiecznego radzenia sobie ze stresem, rozładowywać go przez zabawę, buduje pewność siebie. Odpowiednio zaaranżowane sesje treningowe sprzyjają także socjalizacji z ludźmi.
 

Ściganie się z psem do zabawki

 
Doskonała zabawa do zwiększenia szybkości, choć jest banalnie prosta. Wystarczy rzucić szarpak, delikatnie przytrzymując psa i budują napięcie. Po czym zwalniamy go, puszczając obrożę i wydając komendę. Biegniemy razem z nim, by złapać przed nim zabawkę. Kiedy nam się to uda, cieszymy się i powtarzamy całość. Gdy zwycięzcą jest pies, również się cieszymy i bawimy z nim. Oczywiście staramy się, by to on częściej wygrywał, bo chcemy zwiększać u niego pewność siebie. Zabawa ta uczy skupienia na celu, wysyłania do niego i wielu innych przydatnych w sportach kynologicznych rzeczy. Bardzo angażuje psa, zwiększa szybkość jego reakcji i jest świetnym urozmaiceniem wspólnych szaleństw.
 

Wysyłanie

 
Choć podczas nauki stosujemy zabawkę (lub jedzenie), to docelowo uczymy psa wysyłania do innych celów (np. kwadratu w obedience). Różni się tym od ścigania po szarpak, że tym razem pies biegnie sam. Oczywiście dobrze jest wcześniej go nakręcić delikatnie przytrzymując za obrożę i budując głosem emocje. Zarówno przy wysyłaniu, jak i ściganiu do zabawki pies musi umieć przychodzić na komendę i przynosić nam zabawkę
 

Samokontrola w zabawie

 
Troszkę bardziej zaawansowana forma zabawy, pomocna przy treningu posłuszeństwa. Uczy psa panowania nad emocjami, płynnego przechodzenia z pobudzenia do wyciszenia, słuchania opiekuna. Może ona polegać na przerywaniu zabawy komendami statycznymi, skupieniu na przewodniku w obecności zabawki, odwołaniu od rzuconej piłki itp
 

Ogólne zasady zabawy

 
Na zakończenie pozwolę sobie przypomnieć najistotniejsze zasady, które sprawią, że zabawa z nami będzie atrakcyjniejsza niż z innym psem. Przede wszystkim, warto kupić zabawki atrakcyjne dla naszego czworonoga. Możemy ograniczyć do nich dostęp (do wszystkich zabawek lub tych najfajniejszych). Warto też nauczyć się prawidłowo bawić. Unikamy wiszenia nad pupilem, nie rywalizujemy o szarpak, dużo pracujemy pozytywnymi emocjami. Naśladujemy zabawę dwóch psów, z tą różnicą, że podczas niej przeciągamy się, a nie podgryzamy. W tym celu podbiegamy w tym samym kierunku trzymając wspólnie zabawkę, stosujemy „samoupośledzenie”, tarzamy się po podłożu (lub tylko wywracamy delikatnie psa). Nasze ruchy podczas przeciągania są płynne, pozwalamy zwierzęciu „walczyć”. Delikatnie odpychamy psa, gdy ma w pysku szarpak. Dajemy mu wygrywać, gdy jest zaangażowany w przeciąganie. Dodatkowo warto uczyć wymiany zabawek, przerywania i wyciszenia podczas niej oraz zakończenia na komendę. Dzięki temu będziemy mieli nie tylko dobrze zmotywowanego, ale również grzecznego psa.

Centrum Edukacji Kynologicznej