Jak skutecznie szkolić psa – czyli pozytywne wzmocnienie vs korekty.

Temat szkolenia psa, a właściwie sposób pracy z czworonogiem, potrafi wzbudzić duże emocje. Obecnie propaguje się metodę zwaną „pozytywnym wzmocnieniem”, ale nadal sporo osób stosuje tzw. „tradycyjne metody”, czyli szkolenie oparte na korektach. W internecie toczą się zażarte boje o wyższość jednego sposobu nad drugim. Na temat obu technik narosło przez lata wiele mitów, przez co duża liczba właścicieli czworonogów oraz niektórzy szkoleniowcy psów mylnie interpretują zasady, na jakich się one opierają. Tak naprawdę nie sama metoda jest istotna, a umiejętność jej zastosowania.

piłka

Tylko odpowiedni trening jest w stanie wyszkolić psa, bo jak powiedział Robert G. Ingersoll, „w naturze nie ma nagród, ani kar – są tylko konsekwencje”. Oznacza to, że pies wykonując określone zachowania może uzyskać korzyść lub w jego efekcie, doznać przykrych następstw. Przez co, dane zachowanie może zostać wzmocnione lub wygaszone.

Wzmocnienie pozytywne – pojawienie się czynnika (np. podanie psu przysmaku, po wykonanej komendzie), powodującego zwiększenie prawdopodobieństwa powtórzenia danego zachowania
Wzmocnienie negatywne – uniknięcie nieprzyjemnego bodźca poprzez zmianę zachowania (np. rozluźnienie łańcuszka zaciskowego, gdy pies przestaje napinać smycz), powodujące częstsze występowanie go w przyszłości
Wygaszanie negatywne – występuje, gdy zachowanie nie przynosi zamierzonego celu (np. pies zostaje zignorowany, gdy skacze na właściciela), w efekcie, pies przestaje je powielać
Wygaszanie pozytywne – dane zachowanie zanika, ponieważ jego konsekwencją jest pojawienie się nieprzyjemnego dla psa doznania (np. bólu)
Bywa także, że dane zachowanie zanika, gdy nie jest wzmacniane, ani wygaszane.

Metoda szkoleniowa, zwana „pozytywnym wzmocnieniem”, jak sama nazwa wskazuje, opiera się na nagradzaniu pożądanych zachowań. Dzięki temu, zwierzę uczy się, że wykonanie danej czynności jest opłacalne i chętniej powieli je w przyszłości. W tej metodzie, wykorzystuje się również powszechnie wygaszenie negatywne, mające pokazać zwierzęciu, które z zachowań jest dla niego nieopłacalne. Brak nagrody jest formą kary, czyli pozytywne wzmocnienie zawiera także i ten rodzaj oddziaływania.

IMG_8996

Pozytywne wzmocnienie nie jest wolne od innych nieprzyjemnych doznań. W realnym życiu, występuje w tej metodzie także wygaszenie pozytywne oraz wzmocnienie negatywne. Przykładowo, gdy pies ciągnie na smyczy, a właściciel go przytrzyma, by wyciszyć. Zwierzę poddusi się wtedy obrożą, czyli odczuwa dyskomfort, który zanika, kiedy czworonóg przestanie napinać smycz. Podobny efekt mogą wywołać wydane stanowczym tonem komendy, szczególnie u psów lękliwych. Pozytywne wzmocnienie nie jest wychowaniem bezstresowym. O czym niestety niektórzy zwolennicy tej metody zapominają, a zbytnie rozpieszczanie może przynieść duże problemy wychowawcze.

1907639_277343552443558_6223423112606065378_n

Kolejnym poważnym błędem jest przekupywanie psa smakołykami lub nieustanne machanie mu nimi przed nosem. Celem tego rodzaju szkolenia jest nagradzanie zachowań, które chcemy, by pies powielał. Nagradzanie, nie przekupywanie zwierzęcia, by je wykonał. Dlatego, nawet jak początkowo naprowadzamy psa, by wykonał jakieś zachowanie, szybko zamieniamy to na komendę werbalną i/lub gestem.

Istotą tej metody jest dostrzeganie i nagradzanie tych zachowań, które są z naszego punktu widzenia korzystne (pozytywne wzmocnienie) oraz ignorowanie lub uniemożliwienie wykonania tych, których chcemy uniknąć (wygaszenie negatywne). Watro wzmacniać również te zachowania, które pies prezentuje spontanicznie, a przecież każdy z naszych pupili prezentuje ich dużo w życiu codziennym. Niestety zapominamy je nagradzać, a zamiast tego dostrzegamy i często zupełnie nieświadomie wzmacniamy złe zachowanie.

10622736_714284275285510_7679874397976832765_n

Druga z metod, opiera się na korektach, czyli zastosowaniu bodźca awersyjnego (wygaszenie pozytywne), gdy pies prezentuje niepożądane zachowanie. Bodziec zanika, gdy zachowanie ustępuje (wzmocnienie negatywne). To szkolenie nie jest jednak wolne od pozytywnego wzmocnienia. Opiekun chwali psa, czasem nagradza smakołykiem lub zabawą psa, kiedy zachowuje się poprawnie. Inaczej istnieje duże prawdopodobieństwo wyrobienia u czworonoga bierności wyuczonej. W codziennym życiu używa się także wygaszenie negatywne, choćby podczas uniemożliwienia wymuszenia przez psa nagrody, gdy zachowuje się w niewłaściwy sposób.

Kiedy stawiałem pierwsze kroki w świecie szkoleń psów ponad 20 lat temu, uczyłem się pracować za pomocą tej metody (obecnie trenuję psy za pomocą pozytywnego wzmocnienia). Wpajano mi wtedy, że zastosowanie bodźca awersyjnego powinno odbywać się według ścisłych reguł. Po pierwsze istotna jest pozycja łańcuszka zaciskowego, który miał znajdować się tuż za uszami psa. Po drugie, korekta musi nastąpić w określonym momencie, a jej siła ma być adekwatna do zachowania zwierzęcia. Niestety obserwując osoby stosujące ten sposób tresury, najczęściej widzi się luźno zwisający łańcuszek (lub kolczatkę) na dolnej części szyi, a używa się go do wyładowania swojej frustracji. Pies jest szarpany, reakcja właściciela jest spóźniona i trwa zbyt długo.

20141228_185537

Inną ważną sprawą jest poziom stresu u psów szkolonych. Każda z metod wywołuje go u psa w większym lub mniejszym stopniu. Presja opiekuna, chęć zdobycia nagrody lub uniknięcia kary są stresogenne. Jednak najprawdopodobniej jest on większy u zwierząt uczonych za pomocą korekt. Udowodnili to naukowcy Stephane Deldalle i Florence Gaunet, którzy przebadali grupę 50 psów (26 szkolonych było za pomocą korekt, a 24 pozytywnym wzmocnieniem). Pod uwagę były brane sygnały wysyłane przez psy świadczące o podenerwowaniu takie jak oblizywanie się, drapanie, ziewanie, węszenie, drżenie, skomlenie, obniżona postawa ciała, brak kontaktu wzrokowego, czy próba ucieczki.

Psy były obserwowane podczas treningu i prezentowały proste komendy. W grupie szkoleniowej stosującej korekty zauważono, że 65% zwierząt prezentuje przynajmniej jeden z tych sygnałów, podczas, gdy w drugiej grupie zaobserwowano je tylko 8% czworonogów. Najciekawsze były różnice w kontakcie wzrokowym, który jest podstawą udanego szkolenia. Okazało się, że w grupie opartej na pozytywnym wzmocnieniu 88% psów było wpatrzonych w swoich opiekunów, natomiast w grupie uczonej za pomocą korekt 38%. Ta różnica dowodzi, że nauka opierająca się na bodźcach awersyjnych może psuć relację między człowiekiem a jego pupilem, szczególnie, gdy zwierzę słabo radzi sobie z presją lub jest podatne na lęk, jednak nie daje jednoznacznej odpowiedzi, czy metoda oparta na bodźcach awersyjnych zwiększa poziom stresu.

20141228_115217

Tym bardziej, że inna grupa naukowców, przeprowadziła doświadczenie, podczas którego badali ilości kortykosteroidów w moczu psów, uważanych za fizjologiczny wskaźnik stresu. Dokonali tych pomiarów podczas próby udowodnienia, czy szkolenie za pomocą obroży elektrycznej jest skuteczniejsze od innych sposobów pracy z psem.

Zespół naukowców pod kierownictwem pana Coopera przebadał 63 psy, które zostały podzielone na trzy grupy. Pierwszą z nich szkolono za pomocą obroży elektrycznych pod okiem doświadczonych treserów z ECMA. Ci sami trenerzy pracowali z drugą grupą, lecz bez użycia elektrycznej obroży. Kolejną grupę uczyli szkoleniowcy z APDT, używając metody pozytywnej. Szkolenie trwało przez pięć dni i obejmowało jedną 15 minutową sesję dziennie. Okazało się, że aż 91, 8% właścicieli zauważyło znaczą poprawę zachowania psów we wszystkich grupach. Wszyscy z nich byli zadowoleni z wyników. Może to świadczyć, że wszystkie metody są równie skuteczne. Jednak osoby pracujące z obrożami elektrycznymi byli mniej skłonni do kontynuowania nauki. Zaledwie 76% z nich wyraziło chęć, podczas, gdy z pozostałych grup aż 95-100% właścicieli.

Wracając do stresu podczas szkolenia, naukowcy podczas tego doświadczenia zaobserwowali, że psy z trenujące z obrożami elektrycznymi były bardziej spięte i częściej ziewały (sygnał mogący świadczyć o stresie). Dodatkowo, zwierzęta szkolone pozytywnymi metodami miały ogony znacznie wyżej i prezentowały mniej gwałtowne ruchy od pozostałych czworonogów, co może świadczyć o mniejszym poddenerwowaniu.

borys

Jak widać, obie metody mocno się przenikają i najprawdopodobniej są jednakowo skuteczne. Istotną różnicą jest jedynie sama idea, którą się kierujemy podczas szkolenia, a dokładniej to, czy skupiamy się na wyłapaniu i nagrodzeniu zachowania, które nam się podoba, czy na korygowaniu niewłaściwej postawy. Niemniej, niezależnie od sposobu, jaki wybierzemy, praca z psem wymaga systematyczności, konsekwencji, cierpliwości, sprecyzowanego planu i zrozumienia zasad, według których chcemy go szkolić. Obie metody wymagają także czasu, obserwacji psa, wyczucia i reagowania przed niepożądanym zachowaniem psa. Dlatego warto zastanowić się, czy nie lepiej stosować mniej awersyjne metody. Tym bardziej, że machanie przed nosem przysmakiem przyniesie zdecydowanie mniejsze problemy wychowawcze, niż wyładowywanie swojej frustracji na pupilu – a to dwa „grzechy główne” popełniane przez zwolenników obu metod.

Piotr Awencki
www.zuzik.pl

artykuł ukazał się w gazecie Dog&Sport (nr 3/2015)

Centrum Edukacji Kynologicznej