Zanim zostaniesz mistrzem

czyli jak uniknąć błędów początkujących zawodników 

Ćwiczysz, bo lubisz spędzać wspólnie spędzać czas ze swoim psem. Z czasem jednak możesz załapać bakcyla i postanowisz spróbować swoich sił na zawodach. Uznasz, że warto porównać poziom umiejętności własnego psa z innymi, wyznaczyć sobie nowe cele treningowe. Pierwszy start jest sporym wyzwaniem zarówno dla opiekuna, jak i czworonoga, może przynieść wielkie rozczarowanie lub miłą niespodziankę. Jedno i drugie może sprawić, że ćwiczenie straci swój urok.

borys

Sukces

Brzmi to trochę niewiarygodnie, ale sukces potrafi skutecznie popsuć radość z treningów. Wysokie oczekiwania, zbyt intensywne przygotowania i nagle się okazuje, że ćwiczenie nie sprawia nam (ani psu) przyjemności. Znam to doskonale z autopsji. Nasz debiut z Zuzią był bardzo udany, a kolejne starty utwierdziły mnie w przekonaniu, że na zawody jedziemy po medal. I tak było. Z każdej kolejnej imprezy wracaliśmy z trofeum. Co motywowało mnie do coraz cięższych treningów. Efekt tego był odwrotny, niż zamierzałem. Co prawda sunia była w bardzo wysokiej formie, ale… ćwiczenie stało się obowiązkiem, nie wspólną zabawą. Wycofaliśmy się u szczytu jej kariery, jednak „magia” nie wróciła. Wygórowana ambicja zepsuła wszystkie pozytywne wibracje, jakie towarzyszyły treningowi. Wiele czasu upłynęło, zanim „obowiązek” stał się ponownie zabawą.

IMG_9130

Rozczarowanie

Długie przygotowania, wiele godzin ćwiczeń i w końcu nadszedł czas wyjazdu na pierwsze zawody. Pełni nadziei rozpoczynamy poważną, bo zawodniczą, przygodę ze sportem. Niestety bardzo często nie udaje się nam w pełni zaprezentować swoich możliwości, o zdobyciu upragnionego medalu nie wspomnę. A przecież na treningach wszystko wychodziło. Pierwsza próba sił i od razu duże rozczarowanie. Zamiast motywacji do dalszych treningów następuje zniechęcenie.

Udział w zawodach, szczególnie na początku kariery sportowej, wiąże się często z silnym stresem. I to jest jeden z najczęstszych powodów porażki. Emocje sprawiają, że wysyłamy psu mylące sygnały, komendy nie są precyzyjne, a nasze zdenerwowanie przenosi się na czworonoga. Dlatego wyjazd na pierwsze zawody potraktujmy, jako kolejny trening. Nagrajmy nasz występ i na spokojnie przeanalizujmy go w domu. Wyłapmy, jakie błędy popełniliśmy i postarajmy się przez odpowiedni trening im zapobiec w przyszłości.

IMG_0110

Przygotowanie

Obecność wielu psów oraz gwar i zamieszanie, jakie zazwyczaj są obecne na imprezie powodują silne pobudzenie lub lęk u zwierzęcia, o ile wcześniej go do tego nie przyzwyczaimy. Możemy zacząć to już w szczenięcym wieku, zabierając pupila na zawody w roli obserwatora. Pamiętajmy jednak, by zapewnić naszemu pupilowi komfort psychiczny, co będzie dla właściciela nauką koncentrowania się na swoim czworonogu pomimo tylu bodźców rozpraszających. Dodatkowo sami nabędziemy obycia z atmosferą i mniej będziemy się stresować podczas debiutu.

Kolejnym sposobem na przyzwyczajenie psa do bodźców rozpraszających jest trening w nowych miejscach. I nie szukajmy zacisznych, spokojnych polanek, ale udajmy się do parku, gdzie kręcą się spacerowicze, biegają psy, jeżdżą rowerzyści i rolkarze. Im więcej zamieszania, tym lepiej (pod warunkiem, że nie powoduje to lęku u psa). Nam też przyda się ćwiczenie wśród publiczności (bo zapewne wzbudzimy zainteresowanie). Oczywiście dobrze jest stopniowo wprowadzać ilość rozpraszających bodźców. Możemy najpierw trenować w mniej uczęszczanych porach, dalej od głównych alejek. Zmieniając miejsce stopniowo zwiększajmy poziom trudności ćwiczeń zaczynając od podstaw, które przy okazji utrwalimy.

Dobrym pomysłem jest też oswojenie czworonoga ze stresem opiekuna, czyli nie unikanie treningu, gdy jesteśmy podenerwowani. Jeżeli nie możemy się skoncentrować, pobawmy się z psem. Nam się poprawi humor, a nasz pupil zacznie pozytywnie kojarzyć negatywne emocje (których nie unikniemy podczas startu). Po zabawie poćwiczmy ulubione triki, by potem odbyć normalny trening. Taki schemat może też stać się naszą rytualizacją przed startem. Dzięki niemu nie tylko zminimalizujemy stres. Rytualizacja ułatwia koncentrację na zadaniu, przez co zmniejszamy obawy przed występem, a gdy ją wypracujemy w taki sposób, łatwiej będzie się pozbyć stresu (będziemy mieli związane z nim i naszą rytualizacją pozytywne skojarzenia).

Pamiętajmy, że nauka trudniejszych elementów, bez solidnego wypracowania podstawowych ćwiczeń, może stać się przyczyną porażki podczas zawodów. Kiedy skupiamy się na detalach, bardziej złożonych poleceniach, zapominając o prostych poleceniach, zdarza się, że niedostatecznie je utrwalimy i przy silnym stresie związanym z występem, nasz pupil odmówi wykonania komendy lub wykona ją niedbale. Szczególnie istotna jest nauka koncentracji psa na przewodniku. Bez tego elementu w wielu sportach nie ma mowy o sukcesie.

Innym, dobrym sposobem na pozbycie się stresu jest rytualizacja. Powtarzane zawsze te same czynności, wymagające od nas koncentracji, pozwolą odciągnąć nasze myśli od startu. Najlepiej jest nauczyć psa kilku prostych sztuczek i wykonywać je przed każdym treningiem oraz tuż przed występem. Pozwalają na nawiązanie kontaktu, dzięki poprawnemu wykonaniu nabierzemy większej wiary w sukces. Ten nasz rytuał sprawi, że odpowiednio się skupimy (cały zespół, czyli opiekun i pies) na starcie.

Bardzo istotne jest też, by pies odczuwał pewien niedosyt treningów. Ćwicz w krótkich sesjach, przerywaj, gdy oboje macie ochotę na więcej. Przed startem wzbudź w nim „głód pracy”, czyli zmniejsz ilość sesji lub zaniechaj ich całkowicie. Dzięki temu będzie lepsza motywacja podczas startu. Oczywiście wiele zależy od indywidualnych predyspozycji psa. U jednego wystarczy jeden dzień przerwy, inny potrzebuje więcej.

W dniu zawodów pamiętaj, by przed startem przeprowadzić wizualizację. Postaraj się wyobrazić sobie swój występ. Wykonaj w myślach wszystkie jego elementy, z uwzględnieniem ruchów swoich i psa. Dzięki temu nie tylko przypominamy sobie, jak powinien wyglądać bezbłędny start, ale także uczymy się zadania, jakie mamy wykonać. Wizualizację można powtórzyć kilkakrotnie.

IMG_0072

Dobry trener

Chcąc być dobrym trenerem, warto poprosić kogoś, by nagrał nasz trening. Dzięki temu możemy na spokojnie go przeanalizować i poprawić błędy. Szczególnie dokładnie przyjrzyjmy się sobie, bo większość pomyłek psa jest wynikiem złego prowadzenia przez przewodnika. Czasem wydajemy mylne sygnały, nagradzamy w nieodpowiednim momencie, słabo utrwaliliśmy dany element, za wcześnie wycofaliśmy wzmocnienie w postaci smakołyków. Zamiast wylewać frustrację na czworonoga, gdy coś nam nie wychodzi, postarajmy się znaleźć tego przyczynę i popracujmy na jej wyeliminowaniem. A jeszcze lepszym pomysłem jest trening pod okiem szkoleniowca, który może przyjrzeć się ćwiczeniu „krytycznym okiem” i na bieżąco korygować nasze niedociągnięcia.

Dobrym rozwiązaniem jest wdrożenie do treningu klikera. Dzięki niemu możemy w sposób precyzyjny zaznaczyć idealne wykonanie zadania lub zbudować całość poprzez kształtowanie (czyli rozłożenie zadania na drobne elementy). Ułatwi to znacznie wyrobienie szczegółów w ćwiczeniach technicznych.

Podczas treningu elementu sprawiającego wyjątkową trudność naszemu pupilowi pamiętajmy, by pomimo wszystko zakończyć sukcesem. Kiedy będziemy odpuszczać, może się okazać, iż nasz pies nauczy się rezygnować (lub wyraźnie pokazywać niechęć) do ćwiczeń, które mu nie odpowiadają. Osobiście staram się w takich przypadkach wrócić na chwilę do łatwiejszego etapu nauki, ale skończyć na poziomie, który powinien być już opanowany. Po osiągnięciu sukcesu, nagradzam szczodrze psa. Czasem dobrze jest też na jakiś czas odpuścić sobie tą komendę i wrócić po pewnym czasie do niej. Może się wtedy okazać, że nagle nie jest taka trudna, a nasz pupil doskonale ją wykonuje.

10357924_660539677326637_176608090_n

Grunt to zabawa

Niezależnie, czy szykujesz się na zawody, czy trenujesz dla siebie, pamiętaj, by nie stracić tego, co najważniejsze. Radości ze wspólnego spędzenia czasu ze swoim najlepszym przyjacielem, jakim niewątpliwie jest Twój pies. Podczas przygotowań postaraj się, by nie przetrenować czworonoga. Zbytnia intensywność sprawi, że nie będzie on miał chęci na współpracę, będzie rozkojarzony i reagował na wszystkie bodźce rozpraszające. Pamiętaj także, by po zakończonym treningu (szczególnie po starcie na zawodach!!!) nagrodzić swojego pupila wspólną zabawą, pieszczotą lub wyjątkowo smacznym kąskiem. Pokaż mu, że to on jest tu najważniejszy i bardzo się cieszysz, że wspólnie trenujecie. W każdym sporcie kynologicznym najważniejszą sprawą powinien być wspólnie spędzony czas, możliwość zacieśnienia więzi między psem a jego opiekunem. Wtedy sukcesy przyjdą same.

Piotr Awencki
www.zuzik.pl

artykuł ukazał się w gazecie Dog&Sport (nr 3/2014)

Centrum Edukacji Kynologicznej